Od wczoraj zastanawiam się nad słowami "Gościa"
Czy ja rzeczywiście robię wrażenie takiej zimnej suki, chciwej na pieniądze?
Jeśli tak, to albo oznacza to, że źle prowadzę bloga, albo, że rzeczywiście taka jestem, bąź też rzeczony "Gość" ma problemy z interpretacją.
Podsumujmy.
Do dnia w którym między A. a mną zaczęło iskrzyć, wiodłam sobie spokojne, wygodne, życie. Zarabiałam bardzo dobrze, lubiłam swoją pracę, miałam piękne, stumetrowe mieszkanie, auto, byłam niezależna, byłam Panią siebie i swojego życia. Ok, straciłam jedną pracę, zawsze w to miejsce mogłam miećlepszą, za lepsze pieniądze, np. w Linz w Austrii, do dyspozycji mieszkanie i auto służbowe i perspektywę kariery w międzynarodowej firmie. Czyli w dalszym ciągu wygodne życie, poświęcone rzecz jasna tylko pracy, ale jednak bez szarpania się z dzieciakiem.
Stać mnie zawsze było na wszystko co sobie wymyśliłam, no nie licząć długów, króre zostawił Ex, ale żyłam na odpowiednim poziomie i nie potrzeba mi było niczego więcej. Ba, mogłam sobie wyjechać kiedy chcę, dokąd chcę i z kim chcę,i po co chcę. Teraz jestem uziemiona. Bo dziecko bo szkoła, bo obiad, bo pranie, bo kolacja, bo lekcje, bo zajęcia pozalekcyjne, bo kościół itd,itd.....
Co daje mi A.?
Miłość, szacunek, bezpieczeństwo, zrozumienie, przyjaźń, sex, kawę do łóżka, kwiaty i to oddanie, widoczne za każdym razem jak na mnie spojrzy.
To, że od czasu do czasu dostanę coś cennego, coś fajnego, to tylko przejaw jego szczodrości względem mnie.
Ja z kolei z kobiety pochłoniętej sprawami zawodowymi, zmieniłam się dla niego w kurę domową. I co mu daję?
Dom, w którym jest czysto, miło i fajnie. Jedzenie, jakiego sobie nie zażyczy( wiem jakie to trywialne, ale to straszny żarłok), kobietę zawsze chcętną do rozmowy, zabawy, poważnnej rozmowy, do wszystkiego. Miłość, szacunek, przyjaźń i ...wierność.
Konkludując :
Straciłam w jakiś sposób swoją niezależność i wolność, ale zyskałam miłość i radość z życia.
Nie jestem sama, mam A. mam Młodego, mam kota.
Mam uśmiech na twarzy i wyglądam ponoć rewelacyjnie

---> tak twierdzą znajomi:)
A. od momentu jak go poznałam zmienił się bardzo, odmłodniał, odzyskał radość życia, jego oczy się śmieją, Młody pomimo problemów potrafi być niesamowitym dzieciakiem. Od chwili jak jest ze mną przesypia SAM, całe noce, budzi się radosny i wyspany( wcześniej sypiał z babcią) jest coraz bardziej samodzielny, bardzo dobrze się uczy, cieszy się, bo pozwoliłam mu zapuszczać włosy, marzą mu się długie, potrafi być naprawdę kochanym małym wariatem. Nie potrzebuje już do szczęścia TV, komputera i PlayStation(chociaż właśnie teraz gra, zachwycony, bo chyba od 2 miesięcy go nie ruszał), potrafi docenić , jak fajnie jest przeczytać np " Kubusia Puchatka", rozwiązać krzyżówkę, lub poćwiczyć angielskki(poprawił się z 3 na 5)
Wynik:
A. Ma mnie i ja daję mu to co mogę i to czego pragnie. Zyskał PO Matki dla Syna. Zyskał żonę
Ja: mam A. i odostaję od niego wszystko zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej jak i finansowej ---> tu oburzą się wszyscy święci, bo jednak, jednak KASA. Nie tu chodzi o prostą rzecz.. Jak miło jest prowadzić dom w którym niczego nie brakuje. Jak miło iść do sklepu z dzieckiem i kupić mu to co chce, w ramach rozsądku oczywiście, bo jednak Monster Trucka za 2000 zł nie pozwoliłam zakupić!
Co dostaje Młody?
Pomimo wielu zmian w jego życiu, dostaje w tej chwili dom w którym nikt się nie alkoholizuje(jak jego Mama).Dostaje bezpieczeństwo, miłość i pewność, że ma wreszcie swój dom(po tych przeprowadzkach był zagubiony) Dostaje wsparcie i pomoc, jaka tylko jest mu potrzebna. Ma mnie, nie mamę, nie opiekunkę, nie macochę, tylko mnie i wie, ze zawsze może do mnie przyjść. I w końcu dostaje wiele rzeczy materialnych, jakich sobie życzy, co też przecież dla dziecka jest rzeczą ważną !
Więc...
Wydaje mi się, że na tej miłośi każdy więcej zyskał niż stracił...
Ale może to tylko mi się tak wydaje.
Kolejną rzeczą jest to, że nie powinnam przejmować się opiniami, NIEWIADOMOKOGO, ale nie jest miłą sprawą, napotykanie się na takie komentarze. I nie chodzi tu o to, że potrzebuję poklasku dla swoich myśli, czy czynów. Nie!
Blog jest dla mnie, bo nie znam tu nikogo i tylko tu mogę wyrzucić z siebie to i owo.
Szukam tu dobrej rady i pomocy, niekiedy.
Dzielę się tu też swoją radością i smutkiem a także zwątpieniem i rozżaleniem.
Życie z dzieckiem, które nie jest moje, nie jest łatwe, wręcz jest cholernie trudne i ciężkie!
Ale uczę się. Chcę by kiedyś ten Młody Człowiek pomyślał sobie:
“ ok. Nie jest moją matką ale dzięki niej wyszedłem na ludzi”
No i nie powiem, bardzo ostanio mi się spodobały słowa A.:
“ jesteś super kobietą, zrobię wszystko dla ciebie byś była szczęśliwa, nawet jesli to ma oznaczać, bym miał na golasa biegać wokół fontanny, z różą w dupie”
No i czekam ! Nie odpuszczę !
Oby do środy
![:] :]](http://e.pinger.pl/smiley.gif)
A "Gość"... no cóż... niech komentuje ....
-
Zenia&Emilia:
-
Goldie !:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›